Oskarżyła go o lata przemocy. Kraskowski odpowiada na zarzuty żony
Dziennikarz zakpił z oskarżeń o przemoc domową, które padły pod jego adresem, i stwierdził, że dopiero po wyjściu z aresztu dowiedział się, jak jest przedstawiany w przestrzeni publicznej.
"Jestem pierwszą pięścią III RP, domowym ninja i w ogóle zwyrolem"
"Po wyjściu z pudła dowiedziałem się, że jestem przemocowcem, pierwszą pięścią III RP, domowym ninja i w ogóle zwyrolem. I pojąłem dlaczego w pierdlu miałem status więźnia niebezpiecznego i dlaczego skuwano mi nawet nogi podczas transportu" – napisał Kraskowski w mediach społecznościowych.
Następnie zwrócił się do zarzutów formułowanych przez żonę. "Zastanawiam się, dlaczego moja żona, która razem z Romanem Giertychem trzymała kciuki za jak najdłuższe moje uwięzienie i spacery na spacerniaku, nigdy nie miała ani jednego siniaka? Ani jednej obdukcji lekarskiej? Po tych wszystkich latach katowania" – stwierdził.
Wpis zakończył żartem: "Zrozumiałem wczoraj. Okazało się, że sytuacja jest znacznie poważniejsza niż przypuszczałem. Zadzwonił lekarz. Wprost z sali operacyjnej. – Panie Leszku, mam dobrą wiadomość. Udało nam się uratować rękę pańskiej żony. Gdzie ją mamy odesłać?".
"Wydałam przemocowca"
Wpis Kraskowskiego jest odpowiedzią na wywiad, którego Violetta Kraskowska udzieliła Onetowi pod koniec czerwca. Opowiadała w nim o wieloletnich problemach w małżeństwie i zachowaniu męża. Jak mówiła, problemy zaczęły się po odejściu Kraskowskiego z dziennikarstwa i rozpoczęciu działalności w branży public relations. – W domu zaczęły się coraz częstsze awantury, rzucanie sprzętami, ostentacyjne trzaskanie drzwiami – relacjonowała.
Według jej słów, około 10 lat temu Kraskowski miał zamknąć się w mieszkaniu na Ursynowie i grozić odkręceniem gazu oraz wysadzeniem bloku. – Na przestrzeni lat wzywałam pomoc niezliczoną ilość razy – mówiła. Violetta Kraskowska twierdziła również, że dochodziło do przemocy fizycznej. – Nigdy nie zostałam pobita, ale byłam szarpana, popychana, nosiłam ślady po jego nerwach – powiedziała.
W wywiadzie wspominała także o groźbach z użyciem szklanej butelki, rzucaniu kamieniami w samochód oraz zniszczeniu pamiątkowej latarenki z prochami jej matki. Jak relacjonowała, zdarzało się, że zamykała się w łazience, uciekając przed agresją męża.
Oświadczenie i Niebieska Karta
17 czerwca Violetta Kraskowska opublikowała również oświadczenie, w którym napisała: "Obawiam się, że Leszek Kraskowski może zrobić krzywdę – mnie, moim dzieciom, mojemu partnerowi lub innym osobom".
W rozmowie z Onetem przekonywała, że wobec jej męża prowadzona była procedura Niebieskiej Karty. Twierdziła także, że zdiagnozowano u niego chorobę afektywną dwubiegunową (CHAD) i że od lat nie leczy się regularnie.